Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiersze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiersze. Pokaż wszystkie posty

9 mar 2014

Entropia




...czyli fizyczne podstawy niefizycznych postaw




gdy odkryłam że pomiędzy
biciem zegara
biciem szklanek
biciem serca
nie ma żadnej różnicy
przestałam oglądać się za siebie

wszystkie kawałki
tkanki strzępy
a także nasza ostatnia wspólna fotografia
biją jedynie pokłony drugiej zasadzie termodynamiki

więc i ja muszę jej ulec
przestaję porządkować scalać
wiązać twój czarno-biały uśmiech
z bladymi kolorami dzisiejszej radości
i nawet pokonuję pokusę by odwrócić ku tobie oczy

porównywałeś je do tafli morza
lecz i one są tylko ziarenkiem bałaganu
krople słone krople
okruchy oceanu

rozbicie emocjonalne - ostatnia nadzieja na sprzeciw
dołącza do grona stłuczonych szklanek





~part of me~


Dziękuję, że Jesteś




14 gru 2013

Otchłań Olimp




na szczycie
góry złota srebra
prochów i wywiadów
                     mieszkają pośród tytoniowych    obłoków
bogowie którzy opanowali do perfekcji
zasadę kontrastu między twarzą a sercem

jednakże oni również patrzą czasem w taflę jeziora

łez zmywających kamuflaż pod którym ukrywa
się mały człowiek o czarnych oczach
             i białej wyrwie pośrodku piersiowej    klatki
opadają jak spróchniała łajba
(daleka od tytanika)
na dno



8 gru 2013

Nieduże przekleństwo




...czyli prześladowania pewnego organu 



zazdroszczę ludziom niepodzielnym
o masztach z jednaj belki
pniach bez konarów
na których gniazda wiją ptaki
i przyzwyczajenia

 zazdroszczę ludziom monolitycznym
o sercach z surowej skały
bez kryształowych pasm w barwach
nie swoich dębów
nie swoich tramwajów

ja nigdy nie wiem
którą gałąź utnie
kiedy zbyt kruchy kamień rozłupie
złożoność rozłoży na czynniki ważniejsze (od mojej cichej woli)

by mnie skazać na wygnanie

moje własne serce
pompujące krew utlenioną wątpliwościami


~part of me~


Dziś przede wszystkim dla Malarii. Pewnie nie bywasz to zbyt często (no widzisz, ja niestety też), pewnie nie możesz mi wybaczyć tej decyzji (to przez to głupie serducho), pewnie tęsknisz (ja też)... czasem? Troszkę? Tak odrobinę? Eh... Ale ten wierszyk jest nie tylko dla niej, lecz wszystkich, którzy czują często wewnętrzne rozdarcie.

Tym razem nie mam zamiaru znikać. 
Miłego dnia i niech Wasze serca zawsze będę z Wami zgodne lub niech chociaż podejmą próbę negocjacji.











12 wrz 2013

Opus 46 i kolejne



...czyli kartka z utworem nieco mniej znanym




oglądali zmartwychwstawanie świata
choć jego śmierć pozostawała zagadką
jak kałuże rankiem po przespaniu burzy pod ciepłą pierzyną

przeczekali swoją nawałnicę
w przedsionku istnienia
wypuszczono ich w wielkanocny świt
lecz nie było jajka na talerzu
talerza na stole
stołu na podłodze

patrzyli jak ludzi lepią chaty z popiołu
pozostawionym po ogniu który zgasnął
choć odbite w oczach budujących płomyki
wciąż się tliły

nasłuchiwali uporczywie echa pradawnych wybuchów
sprzed trzech dni a może trzech wieków
aż matki przestały im śpiewać kołysanki
 i zaczęły nucić nad łóżkiem melodie bomb
tony pocisków

w końcu spisano nuty dla śpiących w rękach Boga
obudzili się głusi lub z innymi gustami muzycznymi




12 cze 2013

***[studiuję teorię wielkiego wybuchu]



studiuję teorię wielkiego wybuchu w obrazkach
principia physica dla ubogich
energia skondensowana w ziarnie
czeka by rozsadzić asfalt
i stworzyć nowy wszechświat

lecz to tylko teoria

tuż obok mojego ucha
pierwsza eksplozja
śpiewaków zawstydzających bocelliego
nie ogłusza mnie
wbrew temu co wpojono mi
na przysposobieniu do obronnego życia

zdetonowane na raz pąki
ukryte w tajemnicy
w martwych dłoniach
niczym ostatnie życzenie konającego

lecz to tylko obserwacja

wkraczam na pole minowe
pod nogami ścieli się armatni pyłek
wreszcie
bez białej flagi
rezygnuję z przeżycia
na rzecz przeżywania

wybucha wiosna
ja również
oczy krwawią

wzruszeniem



14 maj 2013

Cała prawda o



...czyli wyjawiam Wam tajemnicę zgadniejczego



Cała prawda o

na początku biały obrus
wasze usta  - głodne
moje – pełne
wstrzymanego powietrza

przelewacie mnie po kropelce
w swoje puste wargi
smakujecie
by splunąć
rzadziej kosztować

***

na początku biała scena
wasze oczy - puste
moje - kompletne
onieśmielenie

prujecie wzrokiem
mój liryczny kamuflaż
nakrycia tylko odkrywają
zakładając kolejne warstwy
obnażam się coraz bardziej

***

na  końcu biała istota
spleciona drżącymi dłońmi
podana na tacy
surowa
nagość

wasze usta
wasze oczy
- pełne
mnie
brak

kurtyna








3 maj 2013

Jestem tylko piekielnie dobrym lokajem



...czyli tak jak obiecałam wiersz o Kuroshitsuji dla Weroniszy



Jestem tylko piekielnie dobrym lokajem

Jestem tylko
tym, kto podaje herbatę;
niewidzialną ręką, 
która kostki cukru wrzuca w głębię twego smutku.

Jestem tylko
tym, kto przed tobą drzwi otwiera;
delikatnym powiewem,
który twoje rozjątrzone rany chłodnym tchnieniem owiewa.

Jestem tylko
tym, kto trzyma parasol, gdy mży;
moje dyskretne ręce 
ocierają udające krople deszczu łzy 

Lecz zapamiętaj to zdanie:
Jestem tylko - nigdy aż - twoim lokajem.




~part of me~


Tak wiem, Weronisza, poziom artystyczny - dno i pięć metrów mułu (pozdrawiam przy okazji Malarię, która ma zamiłowanie do błotnych kąpieli). Wiem, co o tym powiesz. Kilka dobrych momentów i tyle, a puenta prawie jak zapychacz. No cóż, nie tak łatwo pisać wiersz o z góry narzuconej tematyce i na dodatek tak trywialnej jak japoński serial (choćby był i ambitny). Dobra, już się nie rozgaduję. Zapraszam do Weroniszy na Aleja Zapomnienia. 






1 maj 2013

Struna


Struna


rozpięta niczym struna
między dwoma biegunami
południe - zachwyt
północ - odraza
drżę

słowami szarpiesz mnie
wprawiając w niespokojne drgania
napinasz
póki nie usłyszysz cieniutkiego głosu
który błaga o chwilę stabilności

wiecznie w drgawkach
pomiędzy bielą a czernią
moll a dur
nigdy fortissimo tak jak brzmieć powinno
nigdy pianissimo zupełne

lecz bez tych wstrząsający konwulsji
wibracji przerzucających mnie od basowego do wiolinowego klucza
twoich krytycznych palców
i mojej niechcianej elastyczności
nie byłoby
muzyki






~ part of me ~




Napisane dzisiaj pod wpływem chwili. Osoby, z którymi ostatnio rozmawiam, być może domyślą się, czym jest struna, kto nią szarpie i czym jest muzyka. Ja nie zamierzam tego wyjaśniać, bo nie przywykłam do tłumaczenia własnych wierszotworów. Wspomnę tylko o określeniach muzycznych: moll - tonacja o smutnym brzmieniu; dur - tonacja o pogodnym brzmieniu; fortissimo - bardzo głośno; pianissimo - bardzo cicho, klucz basowy obejmuje niskie dźwięki (poniżej C); wiolinowy wyższe (od C) To tyle. Życzę miłego dnia.



16 kwi 2013

Pięć pytań



...czyli dokładnie to co w tytule oraz o tytułach w ogóle


Pięć pytań

dlaczego zaczęłam pisać pamiętnik?
złe pytanie spytaj raczej
dlaczego pisząc go dbałam o styl i ortografię?
czemu podpisałam notes zatytułowany osobiste notatki?
(kto normalny tytułuje notesy?)
czy ten tytuł był zasłoną dla pawia siedzącego we mnie?
szkoda tylko że przezroczystą








~*~




Nie wiem, co to jest, ale wrzucam do wierszy. Tak, wiem - zdziwiona dziwność przeciwnie dziwi się dziwom  dziwacznym zawartym w tym... czymś. Ma ktoś pomysł, co to za  (po)twór?















7 kwi 2013

Taniec Śmierci



...czyli nieznana interpretacja znanego motywu



Taniec Śmierci


W najczarniejszej godzinie
I w blasku radości
W ścigającym się tłumie
I wśród zgliszczy i kości
W cichym uśmiechu
I w zdumionym spojrzeniu
Pośród hałasu fleszy
I w znienawidzonym cieniu
W osamotnionej ciszy
I w tłoku dźwięku
W momencie szczęścia
I w chwili lęku…

…przychodzi.

Ustawia w szeregu:
Żołnierza z kulą w dumnie wypiętej piersi
I zbrodniarza z kulą u nogi
Profesora w zaplamionym, wygniecionym garniturze.
Twarz oblana czerwienią - krwi czy wstydu?
Profesorowi nie wypada rumienić się ani ginąć w wypadku.
Dalej stoi policjant po ostatnim strzale
Obok wciąż jeszcze kiwająca się ćpunka - też po strzale, lecz złotym
Na końcu z błękitną pustką zamiast oczu - samobójca

Teraz czas na muzykę…

Wzbijający się na skrzydłach lęku 
szklany głos wypełniony po brzegi rozpaczą
rozdziera na kawałki serca żałobników
którzy przy grobie profesora płaczą

Przyodziejcie szkarłatne tragedii szaty
zwiewne suknie czarnej swej żałoby
koszule utkane z łez i pajęczyny 
całunem okrywającej trumny i groby

I tańczcie w rytm kapania krwi 
policjant poda rękę mordercy
Zrównani w tę straszliwą noc
stają w parach: mali i wielcy




,,Dość tego!" - krzyczy. ,,Koniec balu"
Lecz jeszcze się nie ciesz.
Pewnej nocy przyjdzie również do ciebie 
z pytaniem:

Czy można prosić do tańca?






~part of me~



Wiersz odnaleziony ostatnio w stercie wszystkiego i niczego (z przewagą tego drugiego).  Mam do niego pewien sentyment. Niewiele wnosi, jeśli chodzi o sam motyw tańca śmierci. Za to wiele wniósł do mojego słownego laboratorium. 













5 kwi 2013

Bajka



...czyli mądrość drzew iglastych



Bajka


Sosna 
smukła i wyniosła
góruje nad brzozami

Głowę zadziera w chmury
na brzózki patrząc z góry
sosnowymi oczami

Pień - kolumna kamienna
siły swej tak pewna
że słońcu w oczy zajrzała

Wtem wiatr się zrywa
 Brzózki wątłe zgina
Sosna w pół złamana




29 mar 2013

***[Marzyłam]




...czyli wczesne obawy o późny wiek



Marzyłam.
A potem kazałaś mi dorosnąć.
Codziennie podpalałaś mój domek na drzewie,
aż spłonął całkowicie.
Wyrywałaś lalkom głowy, by nie mogły się do mnie uśmiechać.
Zabroniłaś rozmów z kwiatami.

Marzyłam.
A ty dałaś mi lekcję o spuszczaniu głowy, gdy zawiedzie się oczekiwania lat piętnastu.
Lekcję o tym, co zwałaś dorosłością.
Wyrzuciłaś moje stare, podarte od wspinaczki na drzewa dżinsy
na rzecz czarnej eleganckiej marynarki.

Marzyłam.
A dziś? Nie potrafię.
Nic nie pisali o marzeniach w podręczniku do dojrzałości.
Gratuluję. Zrobiłaś ze mnie dorosłego człowieka.
Który zapomniał, jak się śmiać.





23 mar 2013

Nie próbuj


...czyli złote rady szarego człowieka



Nie próbuj

Nie próbuj
zbierać słów do notesu
Jak i wiatru do słoika
Tak ich natura – ulatują wraz z chwilą
Jak burza, jak wiatr, jak ludzie
- przeminą

Zawieszone dziś między wczoraj a jutro
Tego też zasuszać nie próbuj
Jak jesienny liść nie jest jesienią
Tak wspomnienia, choć piękne, kiedyś się rozwieją

Nie próbuj
Chwytać promieni słońca w swe malutkie dłonie
Każda chwila, każde słowo w wieczności utonie

Czego spróbuj?
Szukaj tego, co trwa w momencie obecnym
przyszłym - przeszłym – każdym
wiecznym




***[Zrodzeni z myśli słońca o świcie]




Zrodzeni z myśli słońca o świcie
spotykamy się pierwszy raz, z pewnością
przemożną, choć nieuzasadnioną całkowicie,
że złączono nas wspólną przyszłością

Chciałem poznawać z tobą skryty las,
gdzie w górę strzelały drzewa i bujne paprocie
- to były moje pomysły, a upór i czas
pozwalały ambicji wydawać owoce

Chciałem? Chciałem! Lecz cóż z tego!
Gdy ty przyśpieszasz i mnie wyprzedzasz
Dokąd tak biegniesz? Po co? Dlaczego?
Ja pójdę z tobą, tylko zaczekaj!

Stój! – wołam.  Stój! – krzyczę
Stój! – błagam.  Stój! – drę się
A to rozdarcie po wzgardzonych
Przez ciebie lasach się niesie

Nie chciałem tego, lecz ty, przyjacielu,
Splątałeś nas liną jakby z tkanki, żyły
Podstępem (wybaczam) zmusiłeś do biegu
Me nogi, marzenia, niemoc i siły

Więc gonię i dyszę, więc biegnę jak ty
Zatrzymaj się! Odetchnij! – wzywają mnie
Wewnętrzne źródła, rzeki i sny
Jak mija czas, tak ja mijam je

A ty, towarzyszu, wciąż się wyrywasz
w przód i w przód i gubisz po drodze
pudełka-puzderka, przedmioty-klamoty:
miłość i ciszę, szczęście i zdrowie

Potykam się o nie; szarpie mną nić
Skrępowane nią serce grozi, że stanie
„Nie zerwiesz jej” Kłamiesz! „Nie przetnie jej nic”
Nie wierzę! Lecz nie wierzę też w własną niewiarę…

Gdy wreszcie doganiam cię, wyczerpani oboje
chłoniemy łapczywie (czy ty się uśmiechasz?) ochłodę cienia
Chcę spytać o sens biegu, lecz kładę się w dole
Otula mnie noc… a może to ziemia?




Antropologia

...czyli człowiek o człowieku



Antropologia

Jestem człowiekiem
i nic co ludzkie już mnie nie przeraża.

Jestem człowiekiem
- wielkością świata
skurczoną do małego zlepka atomów.

Jestem człowiekiem
który wspiął się na ostatni szczebel drabiny ewolucji.
I pewnie byłabym z tego człowieka dumna.

Gdyby nie to, że się poślizgnął.




...